Sklep internetowy wdrażam od 4 000 zł: koszyk, płatności i katalog w umówionej liczbie pozycji, nie strona firmowa z przyciskiem „kup”. W 2026 najpierw działające zamówienie i organika, reklamy Ads albo Meta nie od dnia publikacji. Jeśli ceny ustalasz rozmową, uczciwszym startem bywa katalog i strona - to też napiszę w wycenie.
Pytanie „ile kosztuje sklep internetowy w 2026” dostaje w Google odpowiedzi za samodzielną konfigurację do 50 000 zł za agencję z integracjami. Obie kwoty bywają prawdziwe. Żadna nic nie mówi, jeśli nie wiesz, ile produktów startuje, kto obsługuje zwroty i czy w ogóle potrzebujesz koszyka.
Jestem Karol Dąbrowa, ŁEBmajster. Sklep wdrażam. To próg dla katalogu, który da się opanować, z płatnościami i dostawą, bez udawania platformy dla tysięcy SKU i magazynu ERP. Pracuję z Warszawy. Panel, którego nie otworzysz, nie jest celem. Celem jest zamówienie, które dochodzi, i strona, którą utrzymuję mailem w opiece.
Poniżej: co jest w , kiedy wystarczy katalog z „zadzwoń”, i dlaczego Ads oraz Meta nie startują w dniu 1. Tabela zestawia to z widełkami, które w 2026 publikują poradniki Woo i wdrożeń agencyjnych, bez kopiowania ich cenników przeniesieniu wyglądu na nowy silnik.
Od 4 000 zł: ile SKU i jakie płatności
to start, nie ryczałt na każdy pomysł. W tej kwocie mieści się sklep z ograniczoną liczbą produktów, które naprawdę masz na stanie albo w krótkim łańcuchu. Orientacyjnie: dziesiątki SKU, nie dziesiątki tysięcy. Każda karta: nazwa, cena, VAT, zdjęcie, krótki opis, wariant jeśli naprawdę istnieje (rozmiar, kolor), nie teatr pustych filtrów.
Płatności: jedna, maksymalnie dwie bramki, które Twoi klienci w Polsce znają. Przelew, BLIK, karta przez operatora, którego wybieramy w briefie. Nie podpinam pięciu metod „na wszelki wypadek”. Każda to prowizja, test i miejsce, w którym zamówienie może paść. Dostawa: kurier albo punkty, stawki, które podajesz Ty. Ja nie zgaduję, ile waży Twoja paczka.
W cenie jest wdrożenie koszyka, regulamin i ścieżka, którą da się kliknąć na telefonie, meta i mapa witryny, Search Console, szybka strona na telefonie na kluczowych widokach. Nie ma sesji produktowej, copy na 500 kart, integracji z hurtownią, baselinkerem i ERP. To doliczam albo odmawiam, jeśli zakres wychodzi poza jedną osobę.
Czas: kompletny brief, zdjęcia, ceny, stawki dostawy. Bez tego nie przyspieszy. Sklep bez cen to katalog. Sklep bez dostawy to frustracja na ostatnim kroku. Akceptujesz teksty prawne i karty. Nie publikuję „lorem” na produktach, które mają zbierać organikę.
Poradniki 2026 (agencje, freelancerzy, Woo) często stawiają mały sklep w 8-25 tys., średni wyżej, enterprise od 50 tys. Freelancer bywa 3-15 tys. DIY od kilkuset za narzędzia. Mój próg jest bliżej małego, ogarniętego katalogu niż software house’u. Jeśli potrzebujesz B2B z indywidualnymi cennikami dla 200 kontrahentów, to nie ten wpis i nie ta kwota. Napiszę to w wycenie, zamiast wciskać sklep „na start”, który nie obsłuży Twojej sprzedaży.
| Zakres | Rynek 2026 (orientacyjnie) | ŁEBmajster |
|---|---|---|
| DIY, sam hosting i szablon | ok. 500-3 000 zł narzędzi, plus Twój czas | nie sprzedaję kursu panelu |
| Mały sklep, ograniczony katalog, płatność, dostawa | freelancer 3-15 tys.; agencje często 8-25 tys. | , dziesiątki SKU, 1-2 bramki |
| Średni katalog, integracje, własny projekt | 15-45 tys. i wyżej | osobna wycena albo odmowa, jeśli to nie mój zakres |
| Utrzymanie po starcie | hosting, wtyczki, 300-1 700 zł opieki, prowizje od sprzedaży | 350 zł/msc przy moim wdrożeniu |
| Reklamy (Ads, Meta) | często w pakiecie „od dnia startu” | nie od dnia 1; najpierw organika i działające zamówienie |
Prowizje bramek i kurierów nie są w mojej fakturze. Są w Twojej marży. TCO sklepu to wdrożenie plus rok opieki plus prowizje plus ewentualne zdjęcia. bez tych linii wygląda tanio i kłamie tak samo, jak tania strona bez utrzymania. O TCO strony pisałem przy cenie strony w 2026 Tu dokładamy koszyk, więc linia „godziny na poprawki kart” jest jeszcze bardziej prawdziwa.
Zwroty i reklamacje nie są „modułem premium”. Są obowiązkiem. W briefie pytam, czy sprzedajesz rzeczy, które wracają, i kto wystawia korekty. Sklep bez procesu zwrotu będzie Cię kosztował nerwy mocniej niż brak trzeciej bramki. W konfiguruję ścieżkę i teksty, które akceptujesz. Nie prowadzę magazynu. Jeśli zwroty są rdzeniem biznesu, powiedz to na starcie, żebym nie wycenił sklepu jak katalogu z „kup teraz” bez konsekwencji.
VAT, stawki i kasy to Twoja księgowość. Ja ustawiam to, co podasz: 23 procent, zwolnienie, różne stawki na usługi i towary, jeśli naprawdę tak jest. Zgadywanie stawek w wdrożeniu kończy się poprawkami po pierwszej fakturze. Dlatego startuje od kompletnych cen, nie od „jakoś ustawimy, potem się zmieni”. Zmieni się w opiece, mailem, gdy księgowa potwierdzi.
Sklep vs katalog z przyciskiem „zadzwoń”
Nie każdy, kto chce „sprzedawać w internecie”, potrzebuje koszyka. Jeśli masz 15 produktów, każdy wyceniasz indywidualnie, a i tak rozmawiasz o transporcie, katalog z formularzem i mailem zbierze więcej spokoju niż porzucone koszyki. stronę firmową plus PDF albo cennik bywa uczciwszym startem.
Sklep ma sens, gdy cena jest znana, dostawa da się z góry policzyć, a klient ma kupić bez rozmowy. Materiały, proste SKU, powtarzalne zestawy. Jeśli każda paczka jest inna, koszyk kłamie. Albo wkładasz „od” i i tak dzwonisz, albo ustawiasz stawki, które Cię zjedzą.
Przycisk „zadzwoń” na katalogu jest OK, gdy telefon jest na stronie i tak sprzedajesz. Nie dokładam go na siłę pod mapy. Napisz na kontakt. Nie obiecuję map bez numeru. Nie robię też sklepu, żeby było „nowocześnie”, gdy zamówienia i tak schodzą mailem z załącznikiem.
Druga pułapka: sklep doklejony do ciężkiej strony firmowej z builderem. Koszyk pada, bo wtyczka płatności nie lubi kolejnej wtyczki „optymalizacji”. Wtedy nie łatamy. Robimy wdrożenie sklepu albo najpierw przeniesienie wyglądu i treści na nowy, szybszy silnik oferty, a katalog zostawiamy jako katalog. Mieszanie celów na jednym URL-u jest droższe niż dwa jasne serwisy albo jedna prosta ścieżka.
Jeśli nie wiesz, wybierz test: strona z 10 produktami i formularzem „zapytaj o dostępność”. Gdy zaczną wracać te same pytania o cenę i wysyłkę, dopiero koszyk. 4 poczeka. Przepalony sklep bez procesów zwrotów nie poczeka: będzie zwracał Ci czas w grudniu.
Organika teraz, reklamy później
W 2026 łatwo usłyszeć: odpalamy sklep i od razu kampanie. To wygodne dla agencji, która sprzedaje media. Dla Ciebie to paliwo wlewane do dziurawego koszyka. Jeśli zamówienie nie przechodzi na telefonie, reklama mnoży porzucenia. Jeśli produktów nie ma w indeksie, kampania brandowa i tak wraca na stronę, której Google nie rozumie.
Kolejność: działająca ścieżka zakupu, indeks kart, które istnieją, Search Console, poprawne tytuły, treści na kategorie, które ktoś wpisuje. Potem, gdy widać, że ktoś już kupuje albo pyta z organiki, można rozmawiać o płatnym ruchu. Nie w dniu 1. Nie w pakiecie „sklep plus Ads plus Meta”, który ukrywa, że fundament nie stoi.
Nie prowadzę kampanii reklamowych jako głównego produktu. Mówię to wprost, żebyś nie czekał na pixel w dniu publikacji. Strona i sklep mają zbierać zapytania i zamówienia z wyszukiwarki i z poleceń. Gdy przyjdzie czas na media, to osobna decyzja i osobny budżet, nie dopisek p.
Organika sklepu nie jest „wpisem blogowym o tym, jak super jest e-commerce”. Jest kartą produktu, która odpowiada na zapytanie, kategorią bez duplikatów i regulaminem, który nie straszy. Cienkie karty z dwoma zdaniami i zdjęciem z hurtowni nie zasługują na budżet reklamowy ani na abonament SEO. Najpierw jakość katalogu, potem skala.
opiece po wdrożeniu to zmiany cen, nowe SKU w rozsądnej liczbie, certyfikat, poczta, GSC. Nie jest to prowadzenie sklepu za Ciebie: paczki, zwroty, faktury VAT od sprzedaży. To Twoja operacja. Ja trzymam, żeby koszyk i strona nie padły, gdy zmieniasz stawkę dostawy w sezonie.
Jeśli po briefie wyjdzie, że sklep jest za wcześnie, dostaniesz wycenę strony firmowej 2 i listę, czego brakuje do koszyka. To tańsze niż 4 w próżnię. Oferta sklepu jest na stronie sklepów Widoczność po starcie, gdy fundament stoi, na pozycjonowaniu
W 2026 poradniki Woo straszą TCO wtyczek i hostingu. Słusznie, gdy sklep stoi na stercie rozszerzeń. Ja nie buduję sklepu po to, żebyś co roku płacił za licencje, których nie rozumiesz. Utrzymanie ma być nudne: cena, nowy produkt, certyfikat, kopia. Reklama, gdy koszyk już sprzedaje. Nie odwrotnie. Jeśli usłyszysz „odpalamy Meta od publikacji”, pytaj, czy zamówienie na telefonie przechodzi. Jeśli nie, to nie jest plan. To jest spalanie.
Policz pierwszy rok zanim porównasz 4 z ofertą na 15 tys. Wdrożenie, opieka 12 ×, prowizje bramki, kurier, zdjęcia, których nie masz. Ta suma mówi, czy sklep jest biznesem, czy ozdobą. Jeśli po takiej kartce wychodzi, że i tak każdą paczkę ustalasz rozmową, zostań przy katalogu i stronie. Koszyk poczeka. Reklamy poczekają dłużej.
W 2026 łatwo kupić sklep „z SEO i Ads w pakiecie”. Łatwo też nie wiedzieć, która linia faktury odpowiada za koszyk, a która za kliknięcia. U mnie linie są rozdzielone. 4 to wdrożenie. to utrzymanie. Media nie od dnia 1. Dzięki temu po miesiącu wiesz, czy ktoś kupuje, czy tylko ogląda karty. Wtedy dopiero, świadomie, rozmawiasz o płatnym ruchu z kimś, kto to prowadzi. Nie ze mną w cenie koszyka.
Jeśli po wycenie wybierzesz sklep, dostaniesz terminy: brief, karty, płatność testowa, publikacja. Nie dostaniesz kampanii w dniu startu. Dostaniesz koszyk, który da się dokończyć na telefonie, i opiekę, w której zmiana stawki dostawy to mail, nie kurs panelu. To jest 4 plus miesięcznie. Reszta rynku 15-50 tys. zostaje w tabeli jako kontekst, nie jako cel, który musisz dogonić, gdy masz 80 SKU i stałe ceny.
W 2026 tani sklep z kreatora wygląda dobrze do pierwszego zwrotu i pierwszej stawki VAT, której szablon nie ogarnia. Wtedy płacisz dwa razy: za start i za ucieczkę. Widełki są po to, żeby checkout, mail i karta na telefonie były czyjeś, nie „społeczności wtyczek”.
Policz TCO: wdrożenie + rok opiece, jeśli zostajemy. To jest inna liczba niż 4 na ulotce. Godziny przy stanach i opisach i tak ktoś wykona. Albo Ty w panelu, albo ja z arkusza. Wycena ma to nazwać.
FAQ
Ile produktów muszę mieć, żeby 4 miało sens
Na start wystarczy katalog, który ogarniasz: dziesiątki SKU ze zdjęciem, ceną i dostawą, nie obietnica „potem wgramy hurtownię”. Jeśli masz trzy produkty i każde zamówienie ustalasz rozmową, taniej jest stronę firmową. Jeśli masz 80 powtarzalnych pozycji i stałe stawki, sklep się broni. Wycena po briefie, nie po liczbie z ulotki agencji.
Czy od pierwszego dnia włączamy reklamy Ads albo Meta
Nie. Najpierw koszyk na telefonie, płatność, dostawa, indeks kart. Reklama w dniu 1 mnoży błędy i porzucenia. Organika i poprawne zamówienie są warunkiem, nie dodatkiem. Kampanie to osobny budżet i osobna decyzja, gdy widać, że ktoś już potrafi kupić. Nie ukrywam tego w cenie wdrożenia, żeby faktura wyglądała na „kompleksową”.
Czy sam dodam potem 500 produktów w panelu
Nie buduję sklepu po to, żebyś uczył się panelu wieczorami. Nowe SKU zgłaszasz mailem w opiece, w liczbie, którą da się utrzymać. Hurtownia, automat i 500 kart z dnia na dzień to inny projekt i inna kwota. Jeśli Twój model to masowy import, powiem to na starcie i nie sprzedam 4 jako rozwiązania.
