Jeśli układ strony klienci już znają, a silnik i panel Cię męczą, nie musisz zmieniać wyglądu. Przenoszę wygląd i treści na nowy, szybszy silnik: zostaje rozpoznawalna struktura, znika wolny stos wtyczek i logowanie, którego i tak nie używasz. Zwykle próg stronę firmową, potem opiece przy stronie, którą wdrożyłem i trzymam na swoim serwerze.
Masz stronę, której układ klienci już znają: oferta, cennik, telefon w stopce, ten sam baner od trzech lat. Problem nie jest w kolorze przycisku. Problem jest w tym, że zmiana godziny otwarcia trwa wieczór, a pomiar prędkości spada z każdą wtyczką.
Agencje opieki często odpowiadają: przejmujemy WordPressa opieki, aktualizujemy, robimy kopię. To uczciwa oferta, jeśli chcesz zostać przy tym silniku i masz kogoś, kto wejdzie w panel. Ja tej oferty nie składam. Jestem Karol Dąbrowa, ŁEBmajster. Przebudowa u mnie znaczy: przeniesienie wyglądu i treści na nowy, szybszy silnik i lepsze wdrożenie. Zostaje układ. Znika wolny silnik i panel, którego nie używasz.
Płacisz próg strony firmowej, zwykle, plus opiekę, gdy zostajemy. Nie płacisz za „nowy branding, bo stary jest niemodny”, chyba że sam o to poprosisz. Celem jest strona, która wygląda jak Twoja, ładuje się w szybka strona na telefonie i przyjmuje poprawki mailem.
Zostaje układ, którego klienci już znają
Ludzie z Twojej branży wracają na stronę po wycenę, nie po nowy kierunek artystyczny. Jeśli od dwóch lat wiedzą, że cennik jest w trzeciej pozycji menu, nie nagradzają Cię za przeniesienie go do hamburgera z ikoną. przeniesienie wyglądu i treści na nowy, szybszy silnik chroni ten nawyk.
Zostaje struktura: te same podstrony, te same bloki, te same zdjęcia, które masz prawo wykorzystać. Zostają treści, które działają, po Twojej akceptacji ewentualnych skrótów. Zostaje adres, jeśli domena jest Twoja. Przenoszę też przekierowania, żeby Google i zakładki klientów nie lądowały na błędzie 404.
Nie zostaje bałagan. Jeśli na starej stronie są trzy wersje „o nas”, duplikat oferty i slider, który zasłania przycisk na telefonie, pokazuję to w briefie. Odwzorowanie nie oznacza kopiowania błędów przeniesieniu wyglądu na nowy silnik. Oznacza: ten sam język wizualny i ta sama mapa strony, bez śmieci, które powstały z kolejnych „szybkich poprawek”.
Przykłady z moich realizacji, które możesz kliknąć, nie są klonem cudzych case’ów z poradników SEO. mcbeauty.pl to usługa i cennik, które muszą być czytelne na telefonie. bel-tom.pl to zakres prac na Mazowszu, nie jedna wizytówka. projektant-budownictwa.pl pokazuje model z Warszawy plus nadzór. Przy przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik robię to samo: najpierw to, co już sprzedaje, potem czystsze wdrożenie.
Jeśli układ jest naprawdę zły, nie udaję, że przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik uratuje konwersję. Wtedy mówię wprost: nowa struktura, nowa wycena, inny czas. Większość firm, które do mnie piszą, nie potrzebuje rewolucji. Potrzebuje strony, która przestanie być projektem wieczorowym właściciela.
przeniesienie wyglądu i treści na nowy, szybszy silnik ma też skutek w Google, o którym mało kto mówi przy „nowej stronie”. Jeśli zostawiam te same adresy albo stawiam czyste przekierowania, historia zapytań nie spadpełna opieka (zmiany z maila, serwer, poczta, SSL, kopie, monitoring)era. Nowy wygląd od zera, z nowymi URL-ami bez mapy przekierowań, często wygląda w Search Console jak start z miesiąca zerowego. Dlatego najpierw spisuję stare adresy oferty, bloga i cennika. Potem dopiero wdrażam. To nie jest romantyzm wobec starego motywu. To szacunek do tego, co już jest w indeksie i w zakładkach stałych klientów.
Zdjęcia zostają, jeśli masz do nich prawa. Stock z 2014 roku, który udaje Wasz warsztat, wycinam albo zmieniamy, bo kłamie mocniej niż wolny silnik. Realizacje, które można kliknąć, są lepszym dowodem niż nowy gradient. Dlatego Przy przeniesieniu na nowy silnik proszę o to, co jest prawdziwe: hale, wnętrza, przed i po, nie o paczkę „biznesowych uśmiechów”.
Odwzorowanie obejmuje też stopkę, formularz i dane firmy. Mail i formularz wystarczą, jeśli tak masz dziś. Nie dopisuję publicznego telefonu na siłę, żeby „mieć NAP pod mapy”. Jeśli telefonu nie chcesz na stronie, nie obiecuję wyników w mapach. Obiecuję stronę, z której da się napisać i która jest spójna z tym, co klienci już widzieli.
Znika wolny silnik i panel, którego nie używasz
Panel miał być zaletą. W praktyce logujesz się dwa razy w roku, zapominasz hasło, a każda aktualizacja grozi rozjechanym układem. Wykonawca zniknął albo odpowiada po tygodniu. Wtyczki „prędkości” dokładają skryptów. To nie jest złośliwość WordPressa. To koszt modelu, w którym strona jest składem wtyczek utrzymywanym przez kogoś, kto nie jest na etacie u Ciebie.
Przy przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik nie przenoszę tego składu. Buduję stronę od nowa, w tym samym wyglądzie, na wdrożeniu, które da się utrzymać w szybka strona na telefonie bez kolejnej warstwy cache „na wszelki wypadek”. Nie opisuję publicznie nazw narzędzi. Opisuję skutek: szybszy pierwszy ekran, mniej skryptów, poprawki bez logowania.
Po publikacji nie dostajesz kolejnego loginu. Dostajesz adres mailowy i zasadę: piszesz, co zmienić, wklejasz nowy cennik albo zdjęcie. Ja wdrażam. Jeśli coś jest niejasne, odpisuję pytaniem, nie instrukcją „wejdź w motywy, potem w widgety”. Ten model opisuję też przy opiece nad stroną: pełna opieka (zmiany z maila, serwer, poczta, SSL, kopie, monitoring) po moim wdrożeniu, nie administracja cudzego panelu.
Migracja treści nie jest kopiuj-wklej w ciemno. Sprawdzam, które adresy są w Google, które warto zostawić, które są cienkimi duplikatami. Ustawiam przekierowania. Podpinam Search Console na nowej wersji. Jeśli stara strona miała noindex „na czas prac” i ktoś zapomniał zdjąć, to wychodzi tu, nie po trzech miesiącach pozycjonowania.
Hosting i poczta nie mogą paść w dniu przełączenia. Zanim zmienię DNS, robię kopię, testuję nową wersję i dopiero wtedy przepinam. O TTL, skrzynkach i certyfikacie jest osobny wpis o hostingu w opiece Przy przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik to ten sam strach klienta: „czy jutro dojdzie poczta”. Planuję to jako część wdrożenia, nie jako Twój weekendowy projekt.
Różnica vs „opieka WP opieki”
Ogłoszenia opieki odpowiadają na inny problem: „mam WordPressa i chcę, żeby ktoś go nie zostawił na pastwę aktualizacji”. W tej cenie zwykle jest kopia, aktualizacje, czasem limit godzin. Wykonawca loguje się do Twojego panelu. Ty nadal jesteś właścicielem sterty wtyczek. Gdy builder się rozjedzie, i tak wracasz do godziny stawką godzinową albo do „tego się nie da bez przebudowy”.
Moja przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik odpowiada na problem: „układ jest OK, silnik i proces zmian są nie OK”. Płacisz wdrożenie raz, potem opiekę przy stronie, którą znam od kodu, nie od hasła po poprzedniku. Nie konkuruję z opieki na tym samym zadaniu. Nie biorę tego zadania.
Dlatego na pytanie „czy przejmiecie naszą obecną stronę w WordPressie bez zmian” odpowiadam nie. Mogę obejrzeć, zmierzyć PageSpeed, powiedzieć, czy łatanie ma sens. Jeśli po pomiarze widać, że builder i wtyczki zjadają budżet, proponuję przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik. Jeśli strona jest lekka, a brakuje tylko treści i Search Console, nie wciskam przebudowy. Wtedy bliżej nam do wpisu najpierw strona czy pozycjonowanie
Cena opieki wygląda jak oszczędność, dopóki nie policzysz roku. Dwanaście faktur to ponad, a silnik zostaje ten sam. Przebudowa plus abonamentu na treści to inny rozkład: wyższy start, niższy koszt nerwów, strona, której nie musisz się bać aktualizować. Po roku często wychodzisz podobnie kwotowo, z tą różnicą, że nie siedzisz w panelu.
Są firmy, które powinny zostać przy obecnym CMS. Mają zespół, który codziennie dodaje wpisy, sklep z setkami SKU na tym silniku, albo legalny powód, żeby nie ruszać. Im nie sprzedaję przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik na siłę. Sprzedaję to właścicielowi, który i tak pisze do kogoś „zmieńcie ten jeden akapit” i czeka.
Różnica widać też po miesiącu. Przy opieki wciąż czekasz, aż aktualizacja wtyczki nie rozjedzie nagłówka. Przy przeniesieniu na nowy silnik i opiece piszesz „zmień stawkę w tabeli” i dostajesz zrzut, że jest. Nie porównuję tu ludzi. Porównuję modele. Jeden utrzymuje silnik, którego nie lubisz. Drugi utrzymuje stronę, którą da się lubić, bo nie wymaga z Ciebie drugiej zmiany.
Jeśli porównujesz oferty, pytaj o trzy rzeczy: kto jest abonentem domeny po roku, czy dostajesz panel do nauki, co się dzieje gdy PageSpeed nie wstaje po „optymalizacji”. Odpowiedzi odróżnią przejęcie WP od odwzorowania. Szczegóły zakresu strony są na stronie oferty wdrożeń
przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik nie jest magią „nowej technologii”. Jest decyzją, że układ zostaje, a dług techniczny nie. Po publikacji mierzysz to samo, co wcześniej: czy formularz dochodzi, czy cennik da się zmienić mailem, czy PageSpeed trzyma pomiaru PageSpeed Insights. Jeśli po miesiącu wciąż boisz się poprawki, coś poszło nie tak i piszesz do mnie, nie do panelu. Jeśli po miesiącu zmiany schodzą bez dramatu, model działa. Wtedy dopiero rozmawiamy o treściach i Search Console, nie odwrotnie.
W wycenie zawsze rozdzielam: ile za odwzorowanie i przekierowania, ile za opiekę, czego nie ruszamy (logo, zdjęcia, teksty, które działają). Dzięki temu nie kupujesz „nowej strony”, która jest de facto rebrandingiem, którego nie chciałeś. Kupujesz spokój przy tym samym twarzy firmy, którą klienci już kojają z mapy albo z maila z wyceną.
FAQ
Czy przeniesienie wyglądu i treści na nowy, szybszy silnik znaczy, że nic nie wolno poprawić
Nie. Zostaje język wizualny i mapa strony, którą klienci znają. Wycinam duplikaty, naprawiam przycisk na telefonie, porządkuję stopkę i formularz. Nie robię rewolucji kolorystycznej „przy okazji”, chyba że o to poprosisz i wycenimy to osobno. Chodzi o rozpoznawalność, nie o skansen błędów z 2019 roku, które tylko udają spójność marki.
Dlaczego nie przejmujesz WordPressa opieki
Bo nie utrzymuję cudzych wtyczek i panelu, do którego i tak nie wchodzisz. opieki to inna usługa: aktualizacje i kopia na istniejącym silniku. Ja wdrażam stronę od nowa w Twoim układzie, potem biorę opiekę mailem. Gdybym przejął WP, sprzedawałbym godziny na problemach, których nie da się tanio skończyć. Wolę raz zrobić porządek.
Ile trwa przebudowa i czy strona zniknie na weekend
Czas zależy od liczby podstron i stanu materiałów, zwykle bliżej tygodni niż miesięcy przy typowej stronie firmowej. Stara witryna działa, aż nowa jest przetestowana. Przełączenie DNS planuję tak, żeby poczta i certyfikat nie padły w piątek wieczorem. Dostajesz terminy mailem, nie obietnicę „na wczoraj” bez briefu i bez dostępu do domeny.
Zakres usług i orientacyjne widełki: oferta ŁEBmajster.
