SEO trwa pół roku? Co da się zmierzyć od pierwszego miesiąca

10 min czytaniaKarol Dąbrowa

Na miejsca w Google się czeka, ale telefony, zapytania i wyświetlenia widać wcześniej. Co mierzyć od startu pozycjonowania i jak czytać raport.

Przekreślone hasło „SEO trwa pół roku, nie ma czego mierzyć” i odpowiedź: mierz od początku telefony, trasy, zapytania

Słyszysz od wykonawcy, że pozycjonowanie to pół roku i trzeba cierpliwie czekać. Płacisz co miesiąc, a przez cały ten czas właściwie nic nie wiesz, bo podobno nie ma jeszcze czego pokazać.

W poście na Facebooku nazywam to wprost wygodną ściemą. Na pozycje rzeczywiście czasem trzeba poczekać, ale to nie znaczy, że do tego czasu nie ma na co patrzeć.

Ile naprawdę trwa pozycjonowanie małej firmy lokalnej?

Nikt uczciwy nie poda Ci konkretnej daty, bo tempo zależy od stanu strony, od tego, kto jeszcze walczy o Twoją usługę w Twojej okolicy, i od tego, ile pracy idzie w treści. Na miejsca w Google czasem trzeba poczekać, ale pierwsze sygnały, że praca działa, widać wcześniej niż pozycje.

Strona, która ma problemy techniczne albo podstrony niewidoczne dla Google, najpierw potrzebuje naprawy, a dopiero potem pracy nad treściami. Zupełnie inaczej rusza strona, która ma porządne podstawy i brakuje jej tylko dobrych opisów usług.

Duże znaczenie ma też konkurencja na konkretne zapytanie. O klienta, który wpisuje „hydraulik Wołomin”, walczą inne firmy niż o tego, który szuka „remont łazienki Marki”, a każda z nich albo pracuje nad swoją stroną, albo nie robi nic.

Google na stronie dla osób, które zastanawiają się nad zatrudnieniem specjalisty SEO pisze wprost, że nikt nie może zagwarantować pierwszej pozycji w rankingu. Jeśli ktoś obiecuje Ci konkretne miejsce w konkretnym terminie, obiecuje coś, na co nie ma wpływu.

Na tempo wpływa też odpowiedź na pytanie: najpierw nowa strona czy pozycjonowanie. Przy nowej stronie najpierw patrzy się na to, czy Google ją w ogóle zna, a przy poprawianej od razu widać, czy zmieniają się wyświetlenia.

Kiedy pojawią się efekty, zależy od wielu czynników.

Dlaczego „poczekaj pół roku” to wygodna wymówka?

Bo przez pół roku nikt nie musi się z niczego rozliczać. Uczciwy wykonawca od pierwszego miesiąca pokazuje, co zrobił, co już widać w danych i co będzie dalej, nawet jeśli pozycji jeszcze nie ma.

Trzeba tu rozróżnić dwie rzeczy. Zdanie „nie da się obiecać pozycji” jest prawdą, a zdanie „nie da się nic zmierzyć” już nie.

Nie twierdzę, że każdy, kto mówi o pół roku, chce kogoś oszukać. Często to po prostu skrót myślowy, tylko że właściciel firmy płaci przez ten czas i ma prawo wiedzieć, za co.

Sam nie obiecuję miejsca w Google, bo o kolejności wyników decyduje wyłącznie Google. Zamiast obiecywać miejsce, uczciwy wykonawca pokazuje, co zrobił i co z tego widać w danych.

Co da się zmierzyć już w pierwszym miesiącu?

Jak sprawdzić efekty pozycjonowania, zanim przyjdą pozycje? Od początku widać, czy Google zna nowe i poprawione podstrony, na jakie zapytania strona zaczyna się pokazywać, ile było telefonów i próśb o trasę z wizytówki oraz ile zapytań dotarło przez stronę. To mówi więcej niż tabelka z pozycjami.

Każda z tych rzeczy ma swoje miejsce, w którym ją sprawdzisz. Część danych daje Search Console (w skrócie GSC, darmowe narzędzie Google dla właścicieli stron), część statystyki wizytówki, a część trzeba policzyć na samej stronie albo w zwykłym zeszycie.

Czy Google widzi nowe i poprawione podstrony?

W Search Console sprawdzisz, czy podstrony usług są zaindeksowane, czyli czy Google ma je w swojej bazie. Jeśli ich tam nie ma, nie ma o czym mówić w kontekście pozycji.

Raport stron w Search Console pokazuje, które adresy są w indeksie, a które nie, i zwykle podaje powód. Warto to sprawdzić po każdej większej zmianie, bo nowa podstrona, której Google nie zna, nie przyniesie żadnego zapytania. Przy stronie mającej mniej niż 500 podstron pomoc Search Console o raporcie indeksowania stron radzi zacząć od zwykłego wyszukania podstrony w Google, a do raportu zajrzeć, gdy jej tam nie ma.

Konto ustawia się raz, a to, co podpinam w Search Console po starcie strony, wystarcza, żeby dane zbierały się od pierwszego dnia. Gdy podstron długo nie ma w indeksie, przechodzę przez to, co sprawdzić, gdy strony nie widać w Google.

Na jakie zapytania strona zaczyna się pokazywać?

Zanim ludzie zaczną klikać, strona zaczyna się pokazywać w wynikach. W Search Console widać wyświetlenia na zapytania z nazwą usługi i miejscowości, na przykład „elektryk Legionowo”, i to jest pierwszy sygnał, że Google łączy stronę z Twoją ofertą.

Wyświetlenie oznacza, że strona pojawiła się komuś w wynikach, a kliknięcie, że ktoś na nią wszedł. Google opisuje oba pojęcia w pomocy o raporcie skuteczności w Search Console.

Patrzę głównie na zapytania usługowe z miejscowością, a nie na nazwę firmy. Nazwę firmy wpisują ludzie, którzy już Cię znają, więc te wyszukiwania nie mówią nic o tym, czy pozycjonowanie przyciąga nowych klientów.

Kolejność jest zwykle podobna: najpierw pojawiają się wyświetlenia, potem kliknięcia, a dopiero potem zapytania od klientów. Gdy widzisz pierwsze z nich, wiesz, że praca idzie w dobrą stronę, nawet jeśli telefon jeszcze nie dzwoni częściej.

Ile było telefonów, tras i wiadomości z wizytówki?

Statystyki Profilu Firmy w Google pokazują kliknięcia w „Zadzwoń”, prośby o trasę i kliknięcia w stronę. To dodatek do danych ze strony, a nie ich zamiennik.

Co dokładnie liczy każda z tych pozycji, Google opisuje w pomocy o skuteczności i statystykach profilu firmy. Te liczby lepiej traktować jako kierunek niż jako dokładne rozliczenie.

Ile zapytań i telefonów dała sama strona?

Formularze, kliknięcia w numer telefonu i maile ze strony da się liczyć od pierwszego dnia, jeśli się to ustawi. Najprostsza metoda, która nie wymaga żadnych narzędzi, to pytać każdego nowego klienta, skąd o Tobie wie.

Statystyki strony mogą zliczać kliknięcia w numer i wysłane formularze jako osobne zdarzenia (w Google Analytics, w skrócie GA4, nazywa się je właśnie zdarzeniami). Dzięki temu widać, z których podstron ludzie kontaktują się najczęściej.

Narzędzia nie wyłapią wszystkiego, bo ktoś mógł przepisać numer albo zadzwonić następnego dnia. Dlatego obok statystyk dobrze sprawdza się zwykły zeszyt albo arkusz, w którym przy każdym nowym kliencie zapisujesz, czy trafił z polecenia, z Google, z Facebooka, czy po prostu zadzwonił.

U siebie korzystam z GA4 i patrzę przede wszystkim na to, ile osób wysłało formularz kontaktowy.

Jak ustawić punkt wyjścia przed startem pozycjonowania?

Przed pierwszą zmianą na stronie zapisz, jak jest teraz: wyświetlenia i kliknięcia z Search Console, liczbę zapytań i telefonów z ostatnich miesięcy oraz to, które podstrony w ogóle istnieją. Bez tego później nie da się uczciwie powiedzieć, co się zmieniło.

Dane z Search Console i ze statystyk wizytówki wystarczy zapisać albo wyeksportować w dniu startu. Do tego dochodzą Twoje notatki o telefonach i zapytaniach, nawet jeśli są niedokładne, bo przybliżony obraz jest lepszy niż żaden.

Taki zapis chroni obie strony. Ty wiesz, czy płacisz za realną zmianę, a wykonawca ma czarno na białym, od czego zaczynał, i nie musi nikogo przekonywać na słowo.

Punkt wyjścia warto zapisać przed pierwszą zmianą i do niego porównywać kolejne okresy. Bez niego każda późniejsza liczba wisi w powietrzu.

Co powinien zawierać raport z pozycjonowania?

Dobry raport odpowiada na trzy pytania: jak jest teraz, co zostało zrobione i co będzie dalej. Powinien pokazywać wyświetlenia, kliknięcia i zapytania, a nie tylko listę pozycji.

Na tych samych trzech pytaniach opiera się raport opisany w mojej ofercie pozycjonowania. Bez względu na to, kto zajmuje się Twoją stroną, możesz przyłożyć te pytania do każdego raportu, który dostajesz.

Jeśli raport mówi tylko, że jest dobrze, a nie mówi, co konkretnie zrobiono, trudno ocenić, za co płacisz. Lista prac jest też najprostszym sposobem, żeby sprawdzić, czy na stronie w ogóle coś się dzieje.

Czy tabelka z pozycjami wystarczy?

Nie wystarczy, bo pozycja zmienia się w zależności od miejsca, urządzenia i historii wyszukiwania, więc ta sama fraza może u Ciebie i u klienta z sąsiedniej gminy dać inne wyniki. Pozycje są pomocne, ale bez telefonów i zapytań nie mówią, czy zarabiasz.

Pomoc Search Console, ta sama, która opisuje raport skuteczności, mówi wprost, że wyniki zależą między innymi od czasu, miejsca i urządzenia. Właściciel firmy z Marek, który sprawdza swoją frazę w domu, widzi co innego niż klient szukający wykonawcy w Wołominie.

Pozycje mają sens jako jedna z informacji, a nie jako jedyny dowód. Wysokie miejsce na frazę, której nikt nie wpisuje, wygląda w tabelce świetnie i nie daje ani jednego telefonu.

Po czym poznać, że pozycjonowanie nie działa?

Niepokojące jest, gdy po dłuższym czasie pracy nie rosną wyświetlenia na zapytania z Twoimi usługami, nie widzisz listy wykonanych prac albo nie masz dostępu do własnych danych. Sam brak pierwszego miejsca jeszcze niczego nie przesądza.

Sygnałem ostrzegawczym jest też obietnica gwarantowanego miejsca w Google. Google na swojej stronie dla właścicieli witryn radzi też uważać, gdy wykonawca zachowuje się tajemniczo i nie wyjaśnia przejrzyście swoich zamiarów, a wśród pytań do specjalisty wymienia to, czy udostępni informacje o wszystkich zmianach w witrynie.

Brak dostępu do Search Console na Twoje własne konto to osobna sprawa. Jeśli dane są tylko u wykonawcy, nie możesz niczego sprawdzić sam, a po zakończeniu współpracy zostajesz bez historii.

Jeśli coś z tego widzisz, najpierw zapytaj, poproś o wyjaśnienie i o dostęp do danych. Dobry wykonawca odpowie bez problemu, a sama jego odpowiedź też dużo powie.

Jakie pytania zadać wykonawcy SEO przed podpisaniem umowy?

Najważniejsze pytanie brzmi: „Co konkretnie będziemy mierzyć i po czym poznam, że to działa?”. Google na swojej stronie dla właścicieli witryn radzi zapytać też o oczekiwane wyniki, przedział czasu i sposób mierzenia sukcesu.

Wśród pytań, które Google proponuje zadać specjaliście, jest właśnie to: „Jakich wyników oczekujesz i w jakim przedziale czasowym? Czym mierzysz odniesione sukcesy?”. Przy małej firmie usługowej dodałbym do tego kilka pytań, które w praktyce mówią najwięcej.

  • Co będziemy mierzyć i gdzie to zobaczę?
  • Czy dostanę dostęp do Search Console na swoje konto?
  • Co będzie w raporcie i jak często go dostanę?
  • Jakie zmiany zrobisz na stronie i czy każdą opiszesz?
  • Jakie masz doświadczenie w mojej branży i w mojej okolicy?
  • Czego nie obiecujesz?

Ostatnie pytanie bywa najciekawsze. Wykonawca, który otwarcie mówi, czego nie da się obiecać, zwykle uczciwie mówi też o reszcie.

Jakie są najczęstsze pytania o efekty pozycjonowania?

Ile trwa pozycjonowanie strony małej firmy?

Nie da się podać uczciwej daty, bo tempo zależy od stanu strony, treści i konkurencji w okolicy. Pierwsze sygnały, takie jak wyświetlenia na zapytania z usługą, widać zwykle wcześniej niż pozycje.

Co mierzyć, zanim strona będzie wysoko w Google?

Sprawdzaj, czy podstrony są w indeksie, na jakie zapytania strona się pokazuje i ile było kliknięć. Do tego licz telefony i zapytania, które dała strona i wizytówka.

Czy raport z samymi pozycjami wystarczy?

Nie, bo pozycje zależą od miejsca i urządzenia, a nie mówią, ile było telefonów i zapytań. Raport powinien pokazywać też wyświetlenia, kliknięcia, wykonane prace i plan.

Czy da się mierzyć telefony ze strony internetowej?

Tak, można liczyć kliknięcia w numer i wysłane formularze w statystykach strony. Najprostsza metoda uzupełniająca to pytanie każdego klienta, skąd o Tobie wie.

Czy ktoś może zagwarantować pierwsze miejsce w Google?

Nie może. Google wprost ostrzega, że nikt nie może zagwarantować pierwszej pozycji.

Czy muszę mieć dostęp do Search Console?

Warto, żeby konto było Twoje, a wykonawca miał do niego dostęp. Wtedy dane zostają u Ciebie bez względu na to, z kim pracujesz.

Chcesz, żebym przejrzał Twoją stronę?

Jeśli tak, wyślij mi adres, a zrobię darmowy przegląd strony. Zanim zapłacisz komukolwiek za pozycjonowanie, dobrze wiedzieć, czy strona w ogóle jest gotowa zbierać telefony z Google.

Patrzę na trzy rzeczy, przez które firmy najczęściej tracą klientów z Google. Pierwsza to telefon i wersja mobilna, druga to wygląd w wynikach Google, czyli tytuł i opis, a trzecia to kontakt i wezwanie do działania, czyli czy klient od razu wie, co zrobić dalej.

Odpisuję krótko i po ludzku: co poprawić i od czego zacząć. Do przeglądu wystarczy adres strony.

Autor

Karol Dąbrowa

Karol Dąbrowa

Webmaster i specjalista SEO z Warszawy. Buduję strony i sklepy dla firm z Mazowsza i z całej Polski, a po starcie dalej o nie dbam.

Poznaj mnie bliżej

Kontakt

Napisz do mnie

Opisz krótko firmę i czego potrzebujesz. Odpiszę mailem.

Odbierz darmową wycenę