ŁEBmajster

Blog

Webmaster na godziny czy stała opieka nad stroną

Ludzik wybiera stałą opiekę mailem zamiast drogiego zegara godzinowego webmastera.

Webmaster na godziny brzmi uczciwie: płacisz za czas, dostajesz poprawkę. W praktyce „drobna zmiana” na stronie z kreatorem często zjada 1-2 godziny przy stawce godzinowej, bo wejście w temat, cache i wersja mobilna rzadko mieszczą się w kwadransie. Jeśli zmiany wracają co sezonstała opieka mailem wychodzi taniej i spokojniej niż kolejne faktury godzinowe. Napisz na kontakt -

stawką godzinową za godzinę biorę z ogłoszeń rynkowych, w tym widełek jak na Favore. To kontekst, nie mój cennik. Nie sprzedaję godzin jako produktu. Albo zadanie jednorazowe z wyceną, albo opieka nad stroną. Konwersja jest w tę stronę, nie w pakiet „10 godzin z góry”.

Piszę do Ciebie, jeśli masz firmę na Mazowszu albo współpracujesz z Warszawy i nie chcesz uczyć się panelu. Nie oglądamy razem Slacka.

Ile zje „drobna zmiana” w stawce godzinowej

Na kartce: zmiana numeru w stopce, 15 minut, 120 zł/h, czyli 30 zł. Na stronie: znaleźć, który motyw trzyma stopkę, czy to widget, czy to globalny szablon kreatora, czy to wtyczka „header footer”, czy to jeszcze twardo w trzech miejscach. Potem cache. Potem wersja mobilna, bo hamburger ma inną stopkę. Potem klient dzwoni, że na iPhonie nadal stary numer, bo CDN.

Realnie taka poprawka to 1-2 godziny u kogoś, kto nie znał strony. Przy jesteś na 120-. Przy jesteś w okolicy miesięcznej pełnej opieki za jedną stopkę. I nadal nie masz backupu na przyszły miesiąc.

Inne „drobne” rzeczy, które zjadają godziny:

  • Podmiana PDF oferty wpiętego w pięciu podstronach i w popupie.
  • Nowa realizacja w siatce, która rozjeżdża się, bo builder trzyma stałe wysokości.
  • Formularz, który po aktualizacji wtyczki nie wysyła maila, a log jest w trzech pluginach.
  • Baner „urlop”, który ma zejść w poniedziałek, a cache trzyma go do środy.
  • Przekierowanie starej podstrony po zmianie nazwy usługi.

Webmaster, który bierze /h, nie jest „tańszy”, jeśli potrzebuje trzech godzin na to, co na czystej stronie robi się w dwudziestu minutach. Płacisz za archeologię. Ja tej archeologii nie wciągam do abonamentu na cudzym WordPressie. Albo sprzątam raz i przenoszę wygląd i treści na nowy silnik, albo wyceniam sprzątanie jako zadanie i kończymy.

Godzinówka ma jeszcze ukryty koszt Twojego czasu. Brief w mailu „poprawcie to” u dobrego opiekuna wystarczy. U godzinowego często słyszysz: wgraj dostęp, nagraj film z panelu, opisz krok po kroku. To nie jest złośliwość. To ochrona, żeby 30 minut nie zamieniło się w dwa dni. Dla Ciebie to nadal praca.

Gdy zmiany są rzadkie, raz na rok, godzinówka wygrywa matematycznie. Gdy w sezonie ruszasz cennik, realizacje i komunikaty, matematyka się odwraca. Policz ostatnie dwanaście miesięcy: ile maili „czy możesz…” poszło do kogoś od stron. Pomnóż przez dwie godziny i przez. To jest Twoja realna stawka, nie z ogłoszenia.

Nie używam argumentu „u nas godzina kosztuje X, więc bierz abonament”. U mnie godziny nie ma w SKU. Jest wycena zadania albo za pełną opiekę na stronie, którą da się zmieniać bez wykopalisk.

Jak liczyć „drobną zmianę” przed mailem do webmastera. Zapisz: ile miejsc na stronie pokazuje tę informację, czy jest PDF, czy jest wersja mobilna inna niż desktop, czy ostatnia zmiana była w tym roku. Każde „tak” to nie kwadrans. To jest uczciwszy brief niż „szybka poprawka”. Na tej liście widać, czy w ogóle wołać godziny, czy od razu pytać o opiekę.

Ludzik wdraża drobną zmianę z maila w opiece - bez liczenia kwadransów.

Abonament: mail zamiast panelu

Stała opieka, którą sprzedaję, nie jest pulą godzin w tabelce. Jest umową: Ty piszesz, co ma być na stronie. Ja to wdrażam. Nie dostajesz loginu, żeby „było szybciej, sam wkleisz”. Właściciele firm, którzy mieli panel, i tak nie wklejali. Panel leżał, hasło wygasło, wtyczka prosiła o aktualizację, nikt nie klikał.

Mail oznacza: treść, zdjęcie, PDF, zdanie „to ma być nad cennikiem”. Nie oznacza ticketa z priorytetem, nie oznacza Slacka, w którym giną ustalenia, nie oznacza tablicy z 14 statusami. Jeśli zmiana jest niejasna, dopytam jednym mailem. Jeśli jest jasna, wdrażam.

W abonamencie jest też to, czego godzinówka nie pilnuje między zleceniami: SSL, backup, czy strona wstała, czy Google nie dostał noindex po „drobnej” wtyczce. Webmaster na godziny kończy zadanie i znika. To uczciwe przy jednorazowości. To ryzykowne, gdy strona jest kanałem zapytań.

Raportowanie: nie oglądasz dashboardu opieki. Dostajesz informację, gdy coś jest ważne: certyfikat, spadek w Search Console, formularz. Nie codzienny PDF z uptime 99,98%, który nic nie zmienia w Twojej firmie.

Z Warszawy. Mazowsze, ale też reszta Polski, jeśli mail wystarcza. Nie mam telefonu na stronie Jeśli awaria leży całą firmę, nie czekam do końca doby roboczej z czystej złośliwości procedur.

Abonament nie jest pozycjonowaniem. Nie kupujesz w pakietu fraz. Kupujesz możliwość wdrażania zmian i trzymania techniki. Treści SEO, jeśli wejdą, wdrażam w tym samym modelu: Ty akceptujesz, ja publikuję. Inna umowa, ten sam sposób pracy.

Godzinówka bywa też sposobem na odkładanie decyzji. „Na razie poprawimy stopkę, o przebudowie pomyślimy”. Trzy stopki później silnik jest ten sam, a budżet na przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik już częściowo wyszedł. Jeśli w głowie masz nową stronę w tym roku, powiedz to w pierwszym mailu. Ułożymy wyjątek godzinowy tak, żeby nie zjadał budżetu przebudowy.

Porównanie z „opieką WP opieki”: tam często dostajesz panel nadal u siebie, plus obietnicę aktualizacji. Tu oddajesz kliknięcie. Zostaje akceptacja. Dla części osób to dyskomfort kontroli. Dla większości moich klientów to ulga, że nikt nie każe im „wejść w Elementor na dwadzieścia minut”.

Kiedy godziny mają sens (jednorazowo)

Godziny albo wycena zadania mają sens, gdy:

  • strona ma żyć jeszcze kwartał i tyle, a potem i tak nowa;
  • trzeba zdjąć blokadę indeksu, naprawić pocztę po DNS albo skompresować obrazy i koniec;
  • nie chcesz abonamentu, bo stronę ruszasz raz na dwa lata i akceptujesz ryzyko ciszy między interwencjami;
  • inny wykonawca dokończy projekt, a ja mam tylko sprawdzić Search Console albo przekierowania.

Nie mają sensu, gdy „na razie godziny”, a w kalendarzu już widać sezonowe oferty, nowy cennik i trzy realizacje. Wtedy kupujesz droższy sposób na to samo, plus brak ciągłości. Każdy kolejny webmaster uczy się strony od zera. Płacisz za onboarding przy każdej fakturze.

Nie mają też sensu jako sposób na PageSpeed 90+ na ciężkim kreatorze. To nie jest zadanie na dwie godziny. To albo seria cięć z pomiarem, albo przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik. Godzinówka w środku tej decyzji tylko odkłada wycenę przebudowy.

Cennik wdrożeń, gdy godziny przestają wystarczać: strona, firmowa, sklep. Po oddaniu opiece. To jest produkt. Godziny są wyjątkiem.

Jeśli masz już kogoś na /h i jesteś zadowolony, nie musisz nic zmieniać. Ten tekst jest dla sytuacji, w której godziny się ciągną, a strona nadal wymaga Ciebie w panelu. Wtedy zmiana modelu jest tańsza niż kolejny „szybki strzał”.

Jak wygląda wycena u mnie: piszesz, co ma się stać, i czy to jednorazowo, czy „tak będzie co miesiąc”. Odpowiadam, czy to zadanie, czy abonament, czy najpierw przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik. Bez tabeli 10 godzin w pakiecie, które i tak się rozjeżdżają przy pierwszym konflikcie wtyczek.

Favore i podobne tablice są dobre, żeby zobaczyć widełki. Są złe, żeby wybrać najniższą stawkę i oczekiwać pełnej opieki. Najniższa stawka godzinowa zwykle nie obejmuje DNS, poczty i GSC. Obejmuje „poprawię, jak mi wlejesz dostęp FTP”.

Jest jeszcze model „godziny w abonamencie”: płacisz, w tym dwie godziny, a każda kolejna po stawce. Na papierze wygląda elastycznie. W praktyce dwie godziny zjadają się na wejście w temat i na cache. Trzecia godzina jest do dopłaty, a Ty wracasz do tego samego sporu: czy szukanie wtyczki się liczy. Dlatego nie pakietuję czasu. Pakietuję odpowiedzialność: strona żyje, zmiany wchodzą, Google nie dostaje przypadkowego noindex.

Gdy porównujesz oferty, pytaj o trzy rzeczy, których widełki stawką godzinową nie pokazują. Kto jest abonentem domeny po kwartale. Gdzie leży kopia z wczoraj. Kto odpisze, gdy w niedzielę padnie kłódka. Godzinówka milczy na wszystkie trzy, dopóki nie wystawisz kolejnego zlecenia. Pełna opieka ma te odpowiedzi w zakresie, albo jasno mówi, że dana rzecz jest poza nim.

Przykład z faktur, bez cudzych marek. Firma usługowa z południa Mazowsza pisała do webmastera cztery razy w sezonie: cennik, urlop, dwie realizacje. Każdy mail otwierał nową rozmowę o dostępie. Raz dostęp był nieaktualny. Raz wtyczka prosiła o aktualizację w środku zmiany. Rok zamknął się kwotą zbliżoną do opieki, plus nerwy i tydzień zwłoki przy cenniku. Po przejściu na mail bez panelu te same cztery rzeczy wchodziły w jednym wątku, bez onboardingu.

Nie twierdzę, że każdy freelancer jest zły. Twierdzę, że produkt „godzina” słabo opisuje pracę na cudzej stronie. Produkt „zadanie” jest uczciwszy: zdjąć noindex, koniec. Produkt „pełnej opieki” jest uczciwszy, gdy życie strony jest ciągłe. Mieszanie obu w jednej fakturze „na razie po godzinach, potem zobaczymy” zostawia Cię w najdroższym miejscu: płacisz jak za abonament, a ciągłości nie masz.

Odbierz darmową wycenę

FAQ

Ile godzin zje zmiana cennika na stronie z kreatorem

Na czystej stronie to kilkanaście minut. Na motywie z kreatorem, cache i trzema miejscami z ceną to często 1-2 godziny, zanim mobilna wersja i PDF też będą spójne. Przy stawce godzinowej jesteś blisko dziennego kosztu pełnej opieki. Dlatego nie sprzedaję godzin jako stałego modelu. Albo wycena tej zmiany, albo abonament, w którym cennik wchodzi mailem.

Czy mogę kupić u Was pakiet 10 godzin z góry

Nie. Nie prowadzę puli godzin jako SKU. Pakiet godzin wygląda wygodnie, a kończy się sporem, czy szukanie wtyczki liczy się do puli. Dostajesz wycenę zadania albo opiekę na stronie, którą wdrożyłem. Jeśli zadanie jest jednorazowe, płacisz za efekt, nie za zegar. Jeśli wraca, przechodzimy na mail i stały zakres, bez ticketa.

Kiedy webmaster godzinowy jest lepszy niż abonament

Gdy interwencja jest naprawdę jednorazowa i akceptujesz ciszę do następnego maila za pół roku. Przykład: zdjąć noindex, poprawić przekierowanie, wgrać nowy certyfikat i koniec. Gdy w roku masz sezon, cennik, realizacje i awarie, abonament wychodzi taniej i spokojniej. Godzinówka nie pilnuje backupu między zleceniami. Pełna opieka właśnie to robi, plus zmiany bez Twojego panelu.

Napisz, ile razy w tym roku ktoś ruszał stronę i ile to trwało w godzinach. Przeliczymy to na model, nie na slogan. Odbierz darmową wycenę

Zobacz, dlaczego strona nie sprowadza klientów

Ruch bywa, a formularz milczy. Rozbieram typowe przyczyny: ukryty przycisk, wolny telefon, oferta bez jasnej obietnicy.

Zobacz, czemu nie ma zapytań

Wróć do listy wpisów

Odbierz darmową wycenę na artykuły

Napisz, ile tematów potwierdzisz w miesiąc. Research, FAQ i akceptacja mailem wchodzą w zakres.

Karol Dąbrowa, ŁEBmajster - strona www i wycena dla Twojej firmy