ŁEBmajster

Blog

Strona wolno się ładuje. Od czego zacząć, zanim zmienisz hosting

Ludzik mierzy wolne ładowanie stoperem PageSpeed, zanim ktoś kupi nowy hosting.

Zanim zmienisz hosting, zmierz stronę na adresie, który wpisuje klient - PageSpeed Insights na telefonie. Często problemem nie jest serwer, tylko warstwa wtyczek i kreatora, której nie odchudzisz kolejną wtyczką „speed”. Po pomiarze widać kolejność: obrazy i fonty, martwe wtyczki, jedna warstwa cache, dopiero hosting. Gdy LCP nadal leży na skryptach, rozmawiamy o nowej stronie albo firmowej. Napisz na kontakt -

Właściciel firmy słyszy trzy rady naraz: kup lepszy serwer, włącz cache, zmień motywy. Każda bywa prawdziwa. Żadna nie jest pierwsza. Pierwsza jest liczba z pomiaru i kolejność napraw. Inaczej płacisz za przeprowadzkę, a builder nadal serwuje kilkaset kilobajtów skryptów, zanim pokaże telefon.

Pracuję z Warszawy. Nie siedzę z Tobą w panelu hostingu, żeby „razem kliknąć LiteSpeed”. Albo strona da się przyspieszyć w obecnym silniku, albo trzeba przenieść wygląd i treści na nowy silnik i dopiero wtedy wdrażać opieka nad stroną Poniżej ta kolejność, bez listy trzydziestu nagłówków.

Zmierz PageSpeed na prawdziwym URL

Wejdź w PageSpeed Insights, wklej adres strony głównej i adres jednej podstrony oferty. Uruchom pomiar dla telefonu. To jest wersja, której używa większość klientów. Wynik na komputerze bywa uprzejmiejszy i nic z tego nie wynika w terenie.

Patrzysz na trzy liczby, nie na kolorowe odznaki:

  • LCP: kiedy pojawia się główna treść. Jeśli hero to ciężki slajder, LCP cierpi niezależnie od marki hostingu.
  • INP: czy strona reaguje na tapnięcie. Kreator plus dziesięć wtyczek chatów, popupów i „animacji przy scrollu” robi z tego problem.
  • CLS: czy układ skacze, gdy dociągają się czcionki i banery. To nie jest „brzydko”. To jest zły wynik, który Google liczy.

Nie cytuję tu cudzych „6 sekund kontra 0,8 sekundy”. Bez pomiaru Twojego URL-u to ozdobnik. Po audycie dostajesz zrzut z datą i adresem. Wtedy wiemy, czy gadamy o hostingu, o obrazach, czy o silniku.

Drugi pomiar: ta sama strona po twardej nawigacji, nie z ciepłym cache Twojej przeglądarki. Trzeci: podstrona z formularzem albo galerią. Home bywa odchudzona, oferta spuchnięta. Jeśli ktoś optymalizował tylko stronę główną pod zrzut do oferty, klient i tak ląduje na ciężkim URL-u.

W raporcie bywają oczywistości: obraz 4000 pikseli wstawiony „na wszelki wypadek”, krój ładowany w czterech odmianach, film z YouTube w tle hero. To się da poprawić bez zmiany serwera. Bywają też rzeczy, których nie da się poprawić wtyczką: HTML z kreatora, który na każdą sekcję dokłada własny arkusz i skrypt.

Jeśli wynik PageSpeed na telefonie jest już w okolicach tego, co akceptujesz, a „strona wolno się ładuje” oznacza u Ciebie coś innego, dopytuję. Czasem chodzi o panel administracyjny, o pocztę, o VPN na budowie. To nie jest ten sam problem co LCP oferty. Inna naprawa, inna cena.

Cel, który stawiam przy nowej stronie albo przy przeniesieniu wyglądu i treści na nowy silnik, to PageSpeed 90+ na telefonie dla kluczowych URL-i. To nie jest magiczna liczba z broszury. To próg, po którym przestajemy udawać, że „jeszcze jedna wtyczka cache” coś zmieni. Przy cudzym WordPressie z kreatorem ten próg bywa nieosiągalny bez wycięcia połowy strony. Wtedy mówię to wprost, zamiast sprzedawać miesiąc „optymalizacji”.

Ludzik zdejmuje ciężar wtyczek i kreatora, zanim wymieni sam serwer.

Hosting, wtyczki, builder: kolejność

Kolejność, która wraca w poradnikach, ma sens. Pod warunkiem, że nie odwracasz jej z wygodnictwa. Najpierw mierzysz. Potem odcinasz to, co najłatwiej zważyć. Na końcu ruszasz serwer. Przeprowadzka w środku diagnostyki maskuje, co było winne.

Obrazy i fonty. Najtańsza interwencja. Kompresja, właściwy rozmiar, brak tła 8 MB „bo jakość”. Fonty: dwie odmiany, nie dwanaście. To widać w raporcie jako oszczędność kilobajtów. Jeśli po tym LCP nadal leży, idziemy dalej.

Wtyczki. Każda dokłada zapytania, skrypty, czasem własny CDN. Statystyki, czaty, popupy, „bezpieczeństwo”, „SEO all in one”, slajder, formularz z trzech źródeł. Wyłączasz to, czego nikt nie używa od roku. Nie wyłączasz na produkcji bez kopii. W opiece robię to ja, na maila, z listą co padnie, a co zostanie.

Cache. Ma sens, gdy strona jest w miarę czysta. Na stercie wtyczek cache bywa trzecią warstwą, która serwuje starą wersję albo kłóci się z kreatorem. Włączenie cache nie jest diagnostyką. Jest próbą, którą robi się po pomiarze i po odchudzeniu.

Hosting. Ma znaczenie, gdy serwer oddaje TTFB w sekundach, gdy PHP jest stare, gdy dysk jest zajęty przez dwadzieścia kopii staging. Nie ma znaczenia, gdy HTML z buildera waży tyle, że szybki serwer i tak czeka, aż przeglądarka przetrawi skrypty. Wtedy zmiana hostingu to przeprowadzka mebli do lepszego mieszkania bez wyrzucenia gruzu.

Builder, czyli kreator wizualny, jest w tej kolejności osobnym punktem, bo często jest źródłem wagi, nie „opcji wyglądu”. Sekcja, której w panelu „nie widać”, nadal ładuje style. Poprawka marginesu w kreatorze potrafi dorzucić kolejny arkusz. Dlatego „jeszcze trochę zoptymalizujemy Elementor” bywa drogą, która nie kończy się wynikiem 90+.

Nie hejtuję WordPressa w tytule i nie udaję, że każdy CMS jest zły. Mówię, co robię, gdy po hostingu, cache i odchudzeniu wtyczek pomiar nadal jest słaby: nie dokładam czwartej wtyczki „speed booster”. Rozmawiamy o przeniesieniu wyglądu i treści na nowy silnik.

Kiedy łatanie WordPressa nie wystarczy

Łatanie ma sens, gdy strona jest w miarę prosta, motyw nie jest sklecony z pięciu builderów i ktoś jeszcze rozumie, co jest włączone. Łatanie przestaje mieć sens, gdy:

  • po trzech rundach „optymalizacji” wynik na telefonie ledwo drgnął, a każda runda to kolejne godziny w stawce godzinowej;
  • aktualizacja wtyczki rozwala układ, a nikt nie chce ruszać strony, bo „na razie działa”;
  • panelu od dwóch lat nikt nie otwiera, a jedyna zmiana to telefon w stopce zlecana freelancerowi;
  • kreator generuje tyle CSS i JS, że nawet pusty szablon nie schodzi do przyzwoitego LCP;
  • chcesz PageSpeed 90+, a silnik jest z założenia warstwą, której nie kontrolujesz.

W takich sytuacjach dalsze łatanie jest formą abonamentu za spokój sumienia. Płacisz, raport wygląda na pracę, strona nadal jest ciężka. Ja tego nie sprzedaję. Albo widać poprawę po konkretnych cięciach, albo kończymy eksperyment i wyceniamy przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik.

przy cudzym WordPressie wyceniam zadanie albo przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik. Taki pakiet na rynku zwykle oznacza aktualizacje i backup cudzego bałaganu. Nie oznacza, że wezmę odpowiedzialność za PageSpeed, pocztę, DNS i zmiany mailem. Jeśli chcesz, żebym ogarniał stronę w modelu pełnej opieki, najpierw musi to być strona, którą da się ogarniać. Czasem to naprawa. Częściej przeniesienie układu, który klienci już znają.

Sygnał z praktyki, nie z cudzego case: gdy właściciel mówi „strona wolno się ładuje, a my już kupiliśmy cache, CDN i nowy hosting”, otwieram pomiar i widzę ten sam builder. Serwer jest niewinny. Winna jest warstwa, której hosting nie wyłączy.

Drugi sygnał: strona na komputerze „jest OK”, na telefonie pierwsze zderzenie z treścią trwa za długo. Klienci firm usługowych na Mazowszu szukają z telefonu. Optymalizacja pod zrzut desktopowy jest zła kolejność. Mierzymy mobile, potem decyzja.

Odbierz darmową wycenę

Przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik zamiast kolejnej wtyczki

przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik oznacza: zostaje układ, kolory, treści, które akceptujesz, kolejność sekcji, którą znają klienci. Znika silnik, który dokłada wagę przy każdej poprawce. Nie dostajesz „nowego szablonu z katalogu”. Dostajesz tę samą stronę, tylko taką, którą da się serwować szybko i zmieniać mailem.

Po przeniesieniu wyglądu i treści na nowy silnik stawiam PageSpeed 90+ jako warunek oddania, nie jako hasło. Meta, dane strukturalne, mapa witryny, przekierowania ze starych URL-i. Google nie lubi znikających adresów. Przebudowa bez mapy 301 to nowy problem indeksu, nie przyspieszenie.

Cennik, żeby nie zgadywać: stronę pod kampanię, stronę firmową, sklep. Opieka po wdrożeniu miesięcznie. W opiece są zmiany mailem, hosting w ustalonym zakresie, SSL, backup, Search Console. Nie ma przejęcia cudzego panelu „na godziny” jako produktu.

Webmaster godzinowy na rynku bierze stawką godzinową. Dwie godziny na „sprawdzenie, czemu cache psuje formularz” to już okolice połowy miesięcznej opieki. Jeśli takie dwie godziny wracają co miesiąc, abonament jest tańszy i spokojniejszy. Jeśli potrzebujesz jednej interwencji na starej stronie i koniec, godziny mają sens. Nie sprzedaję godzin jako SKU. Konwersja jest do pełnej opieki albo do jednorazowej przebudowy.

Jak wygląda audyt prędkości u mnie: przysyłasz URL, piszesz, na jakim urządzeniu „jest wolno”, czy ktoś już wdrażał cache i czy wolno ruszać wtyczki. Odpowiadam, co widać w PageSpeed, i czy warto ruszać hosting, czy od razu rozmawiać o przeniesieniu wyglądu i treści na nowy silnik. Bez telefonu na stronie. Bez ticketa w Slacku.

Jeśli po pomiarze wyjdzie, że wystarczy skompresować obrazy i wyłączyć trzy wtyczki, tak napiszę. Nie potrzebuję przebudowy, żeby mieć fakturę. Jeśli wyjdzie, że builder zjada budżet, nie będę udawał, że czwarty miesiąc „optymalizacji WordPressa” to strategia.

Po szybkiej stronie nadal możesz nie być w Google na frazę usługową. Prędkość pomaga zostać, nie zastępuje treści. Kolejność: strona, która się ładuje i daje się zmienić, potem Search Console, potem teksty. Odwrotnie kupujesz SEO na silniku, który przy każdej aktualizacji potrafi się rozsypać.

Co przysłać, żebym nie zgadywał hostingu. Adres URL, czy strona jest na WordPressie (jeśli wiesz), czy ktoś już wdrażał cache, czy wolno wyłączać wtyczki na kopii. Nie potrzebuję haseł w pierwszym mailu. Po pomiarze powiem, czy dalsza rozmowa w ogóle wymaga dostępu, czy wniosek widać z zewnątrz: builder, waga, LCP.

FAQ

Czy zmiana hostingu zawsze przyspieszy stronę

Nie. Szybszy serwer skraca czas do pierwszego bajtu. Nie usuwa ciężkiego kreatora, wielkich obrazów i stosu wtyczek. Najpierw pomiar PageSpeed na prawdziwym URL-u. Jeśli TTFB jest zły, ruszamy hosting. Jeśli LCP pada na skryptach motywu, przeprowadzka tylko zmieni adres IP pod tą samą wagą. Wtedy uczciwsza jest rozmowa o przeniesieniu wyglądu i treści na nowy silnik, nie o kolejnym pakiecie serwera.

Ile wtyczek cache potrzebuję na WordPressie

Jednej warstwy cache, spójnej z serwerem, albo żadnej, jeśli strona i tak idzie do przebudowy. Dwie wtyczki cache naraz to częsty bałagan: stara kopia HTML, rozjechany koszyk, zalogowany widok u klienta. Cache nie leczy buildera. Po odchudzeniu wtyczek i obrazów dopiero testujemy, czy cache poprawia pomiar, czy tylko maskuje objawy na godzinę.

Czy biorę w opiekę wolny WordPress po innej firmie

przy cudzym WordPressie wyceniam zadanie albo przeniesienie wyglądu i treści na nowy silnik. Mogę zmierzyć stronę, powiedzieć, co obciąć, i wycenić jednorazową interwencję. Stała opiece to pełna opieka na stronie, którą wdrożyłem albo przeniosłem wygląd i treści na nowy silnik. Inaczej abonament zamienia się w godziny gaszenia wtyczek, a Ty nadal nie masz PageSpeed 90+ ani zmian samym mailem.

Wklej w mailu adres strony i zrzut PageSpeed, jeśli już go masz. Jeśli nie masz, zrobię pomiar sam. Odbierz darmową wycenę

Zobacz, dlaczego strona nie sprowadza klientów

Ruch bywa, a formularz milczy. Rozbieram typowe przyczyny: ukryty przycisk, wolny telefon, oferta bez jasnej obietnicy.

Zobacz, czemu nie ma zapytań

Wróć do listy wpisów

Odbierz darmową wycenę na artykuły

Napisz, ile tematów potwierdzisz w miesiąc. Research, FAQ i akceptacja mailem wchodzą w zakres.

Karol Dąbrowa, ŁEBmajster - strona www i wycena dla Twojej firmy